sobota, 13 stycznia 2018

Z pedałami do Kolbud


dystans: 62,56 km czas jazdy: 3 h 42 min (16,8 km/h)
podjazdy: 830 m w terenie: 24 km


Mróź jest i czego bym nie zrobił, to w butach i blokach spd jest mi po godzinie jazdy zimno. Z żalem, ale tymczasowo przeszedłem na tradycyjne pedały platformowe, co umożliwia jazdę w zimowych butach. Stopy i tak mi zmarzły, ale tym razem z głupoty i rozkojarzenia - nie założyłem najlepszych skarpet, a do tego zapomniałem o wkładkach do butów. Z pomocą przyszła na szczęście wazelina - po postoju na smarowanie stóp szału może nie było, ale tłusta maść to zawsze dodatkowa ochrona przed zimnem.


Pierwsze kilometry prowadziły przez Trójmiejski Park Krajobrazowy. Mówiąc bez ogródek, początkowo bez pedałów zatrzaskowych jechało się kiepsko. Nogi latały na boki, pozycja jakaś taka niewygodna, brakowało siły na podjazdach, a na domiar złego pierwsza część trasy prowadziła pod zimny wiatr. Kilka korekt ustawienia siodełka do spółki z przyzwyczajeniem trochę pomogły, ale mam nadzieję, że dodatnia temperatura wróci już niedługo :)



Kolejne kilometry wiodły przez mało znane mi dzielnice lub przedmieścia Gdańska. Być może niedługo gdzieś tutaj będę wynajmował mieszkanie. Szadółki, Zakoniczyn, Kowale, Borkowo, cała masa nowego budownictwa, bloków, szeregowców, domów. Niektóre ładniejsze, ciekawie usytuowane. Nie brakowało też potworków typu osiedle ksero. Po pijaku może być ciężko trafić do właściwego domu...


Po przedostaniu się na drugą stronę obwodnicy dotarłem w ładniejsze rejony. Rzeka Radunia, elektrownia wodna, Zalew Straszyn. 





Wycieczka krótka, ledwie 60 kilometrów, ale jednak dała w kość. Wiadomo: zimno, teren, sporo podjazdów, zmiana pedałów, kilka warstw ubrań krępujących ruchy. Do tego zmęczenie po siłowni i innych jazdach w ciągu tygodnia. Forma rośnie, musi być gotowa na lipiec i Wisłę 1200. Rower już jest przygotowany - pod choinką znalazłem nowy bagażnik, który świetnie pasuje do mojego Cube'a. Nawet błotnik udało się zamontować bez żadnych nieprzewidzianych trudności. Mała sakwa już jest, na maraton dojdzie jeszcze tylko mały i lekki (1,5 kg) namiot.

Jezioro w Otominie zamarzło. Byle do wiosny!



niedziela, 31 grudnia 2017

Podsumowanie 2017 roku

Kolejny rok zamknięty, czas na podsumowanie. Nie był to rok słaby, ale też szczególnej rewelacji nie było. Było kilka wyjazdów z sakwami, w miarę udane wyniki w ultramaratonach. Sporo pojeździłem w terenie i polubiłem to jeszcze bardziej. Z perspektywy statystyk padło trochę rekordów, będzie więc dużo cyferek, tabelek i porównań. Po statystyki zbiorcze odsyłam do działu Statystyki.

Kliknij aby powiększyć

W całym 2017 roku przejechałem 11 665,58 km i jest to mój najlepszy wynik w historii (poprzedni rekord wynosił 11 500,20 km). Co ciekawe, w ramach samych dojazdów do pracy pokonałem 4 193,27 km. Tyłek na rower posadziłem 345 razy, zaś czas jazdy (bez postojów) wyniósł 635 godzin i 59 minut, co oznacza, że poprzedni rekord poprawiłem aż o 66 godzin i 28 minut!



Według statystyk było 316 dni w roku, podczas których jeździłem rowerem. Jak wyglądał taki przeciętny, uśredniony rowerowy dzień? Dwie godziny jazdy, pokonane prawie 37 km, w tym 6 km w terenie. Średnia prędkość 18,34 km/h i 267 metrów sumy przewyższeń.


Jeśli chodzi o posiadane rowery, to nie było tu niespodzianek. Najwięcej przejechał Kundel - 5 872,6 km. Jeżdżę nim po mieście, czasem na wycieczki, zabrałem go też na kilka wyjazdów z sakwami. Stefan, czyli mój rower szosowy przejechał w tym roku 3 562,98 km, zaś Cube, góral do zabawy w terenie 2 230 km.




Po raz kolejny nie było szału ze zdobyczami gminnymi. W 2017 odwiedziłem tylko 84 nowe gminy, licznik zatrzymał się na liczbie 1210.


sobota, 16 grudnia 2017

Leśne kamienie (TPK)


dystans: 40,43 km czas jazdy: 2 h 56 min
V średnia 13,72 km/h podjazdy: 585 m


Las jaki jest każdy widzi: drzewa, krzewy, zwierzęta, mchy, grzyby... Las skrywa w sobie też często inne obiekty przyrodnicze. Lasy Oliwskie bogate są w kamienie, mniejsze lub większe, niektóre ze śladem ingerencji człowieka. Sobotnia przejażdżka miała na celu odnalezienie kilku z nich, a przy okazji poznanie nowych dróg i ścieżek. 

kamienny krąg na Szwedzkiej Grobli

niedziela, 3 grudnia 2017

Single w TPK - okolice Doliny Świeżej Wody

Mroźny, ale suchy weekend zachęcił mnie do przejechania kilku nowych ścieżek w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym. Wybór padł na Lasy Oliwskie, a dokładniej okolice Doliny Świeżej Wody (ulica Kościerska). Na chwilę zajrzałem też na drugą stronę ulicy Spacerowej.

niedziela, 26 listopada 2017

Puszcza Bydgoska


dystans: 86,74 km czas jazdy: 6 h 04 min
V średnia 14,30 km/h w terenie: 75 km


Na wspólną wycieczkę po zachodniej części Puszczy Bydgoskiej umówiłem się z Anią, która obiecała pokazać mi najciekawsze miejsca w okolicy. Wystartowaliśmy (i zakończyliśmy) w Solcu Kujawskim.